Moi Drodzy, to uczucie jest oczywiście chwilowe, czasem trwa zaledwie ułamek sekundy, ale z jaką mocą potrafi nas zaatakować. Myślę, że nie można się go wyprzeć. W jakich sytuacjach? Gdy rano wyciągając niechętnie swoje rozgrzane ciało spod ciepłej kołderki umieszczam je pod prysznicem. Przysypiając jeszcze biorę do ręki słuchawkę pamiętając by odwrócić ją w kierunku przeciwnym niż mój. Przecież nie chcę, żeby pierwszy strumień zimnej wody mnie zabił. Dotykam ręką kranu na start. I co! Umieram z zimna! Dlaczego, u licha, lodowaty deszcz leje się na mnie, moje włosy, głowę i resztę z góry?! Już rozumiem, chociaż mój mózg pod wpływem niespodziewanego szoku termicznego doznaje traumy. Co za głąb korzystał z prysznica górnego i zapomniał go potem przełączyć z powrotem na słuchawkę?! Nie możemy się wtedy obronić przed wściekłością. Nie ma szans, przecież to był zamach na nas! Kiedy pożera nas czysta, pierwotna złość i oblewa gorąco nienawiści? Do bliskich oczywiście, cały czas tylko o nich mówię. Mam w domu trzy sztuki mężczyzn. Kochani! Gdybyście wiedzieli co ja potrafię czuć wchodząc czasami do … no chyba wszyscy wiedzą gdzie. Zwłaszcza babeczki. Nie chcę być zrzędą i zatruwać wszystkich pretensjami, no i jeszcze trzy do jednego. Chyba zrozumiecie i wybaczycie mi, że rutynową edukację w tym względzie odpuściłam. Ja też czasami składam broń, gdyż wolę skupić się na rzeczach ważniejszych. A jednak… jestem bezbronna wobec tego wszechogarniającego uczucia nienawiści i wściekłości gdy zaczynam dzień od … niespodzianek w toalecie. Za jakie grzechy?!!! Babeczki tego świata, łączmy się w cierpieniu. Ale nie, nie, nie. My też mamy w sobie potencjał do wskrzeszania ognia nienawiści. Mam ochotę do różnych wpadek się przyznać, ale estetyka mi na to nie pozwala, jednak, żeby było sprawiedliwie, też podejdę do tablicy. Co mój mąż czuć mógł do mnie rzucając bez pamięci gromami gdy czyścił syfon, z wanny, z umywalki ….Ała! Wiecie, że mam parszywie długie włosy. Ja wiem co czuł!!! Cała paleta emocji zaprawiona obrzydzeniem. Tak. Otóż mi też zdarzało się to robić gdy nie miałam małżonka od ręką, jednak roztropnie się do tego nie przyznaję. Wolę, żeby On miał tą chwilę nienawiści do mnie, niż ja do siebie. Kiedy nienawidzimy bliskich? Znacie ten motyw? Gdy rano jesteśmy już wszędzie spóźnieni, a musimy jeszcze rozwieźć dzieci do szkoły… Wybiegamy z domu trzy minuty przed dzwonkiem na lekcję. Prawdziwa gorączka! Mamy nadzieję, że jeszcze jakimś cudem uda nam się zdążyć… A tu: – Kochanie! – krzyczę już rozpaczliwie i histerycznie – Gdzie dowód rejestracyjny?! – … Nie ma w moich spodniach? Albo kurtce? Sprawdziłaś szuflady? – zaspany głos odpowiada. – Kurwa! Wszystko już sprawdziłam!!! Moi Drodzy, czyż nienawiść w takim momencie nie jest krystaliczna? Czasem to jeszcze nie koniec naszych uczuć. Wybiegamy w furii z już znalezionym dowodem i nawet kluczykami… A tu co dzieje się dalej? Zastajemy auto nie opróżnione z wielu gratów, na co był czas w weekend, ale jakoś uleciało to pośród wielu spraw, za to rzuca się w oczy brak fotelika dziecięcego – Gdzie do kurwy nędzy jest fotelik! – krzyczę w amoku bez oporów, że już wszyscy mnie usłyszą. Czy ktoś poza rodziną jest zdolny wzbudzić w nas takie emocje?! Wyjątkowo silne, intensywne. Na szczęście przechodzą jak burza.